wtorek , 23 Lipiec 2019

Home » Warto » Przekonaj się » Film „Służby specjalne” – ale o co chodzi?

Film „Służby specjalne” – ale o co chodzi?

7 października 2014 5:29 Kategoria: Przekonaj się Komentarzy: A+ / A-
Służby specjalne, fot. plakat.

Służby specjalne, fot. plakat.

Film zawiera tak oczywiste, toporne odniesienie do realnych postaci, że nie można podejść do niego inaczej niż do oderwanej od rzeczywistości fikcji. Nie wiem czy o to chodziło autorowi?

Sam Vega w wywiadzie dla Gazeta.pl mówi

Nie przypominam sobie sceny, która byłaby przeze mnie zupełnie wymyślona, nie opierałaby się na dokumentacji. Nie chcę indoktrynować widzów. Chcę, żeby obejrzeli ten film i sami stwierdzili, czy jest prawdziwy.

Czyli jeśli rozumieć to dosłownie – to nie zostało zmyślone, wydarzyło się naprawdę. Osobiście oczekiwałem bardziej subtelnego podejścia do otaczającej nas rzeczywistości. Tymczasem gdy na ekranie pojawiają się kolejne postacie na których los oddziałują filmowi bohaterowie, widz dochodzi do wniosku, że tym schematem można by potraktować każdego. Przypomina to sposób budowania narracji przez autora Dana Browna. Pamiętacie, czytamy książkę, w pewnym momencie kojarzymy rzeczywiście jakiś fakt z historii z tym przedstawionym w powieści i okazuje się, że dzięki tej książce wiemy „jak to było naprawdę”.  To samo, tutaj. Andrzej Lepper rzekomo powiesił się, choć wielu podważa do dziś tę tezę – po filmie „wiemy już jak to było naprawdę” – nie wiem czy taki był zamysł autora. Założę się że film miał wywołać refleksje, ale odniesienia do realnych zdarzeń są na tyle oczywiste, że jedyną refleksję jaka może się pojawić można streścić w dwóch słowach – fajna bajka.

I tak na ekranie pojawiają się Andrzej Lepper, Barbara Blida, nawet Roman Giertych – choć sam reżyser w cytowanym wyżej wywiadzie wydaje się temu zaprzeczać.

Przeczytaj także: Pod mocnym aniołem. Gatunek – Kino Polo >>>

Na uwagę zasługuje niewątpliwie gra aktorów. Nietypowa w porównaniu z dotychczasowymi rolami Olga Bołądź, świetny – jak zawsze – Andrzej Grabowski i rewelacyjny Janusz Chabior. Choć niektórzy będą zarzucać reżyserowi nawracanie widza na siłę, wątek nawrócenia jednego z bohaterów jest rozpisany w dialogach rewelacyjnie i warty dłuższego zastanowienia. Choć z drugiej strony dotyczy podstaw wiary- „nigdy nie jest za późno”.

Film obejrzałem w Cinema City. I to był błąd!

Jeśli w każdym kinie  katują Was 27 minutami reklam przed seansem gorąco zachęcam do olania kina i obejrzenia filmu w domowym zaciszu. Nie mówię tu by ściągać film z sieci, ale gdybym wiedział, że półgodzinna katorga jest zawarta gratis w cenie biletu, odmówiłbym sobie „przyjemności” oglądania filmu w Cinema City i poczekał na możliwość obejrzenia go w domu. A tak, zanim film się zaczął siedziałem już wściekły i kląłem pod nosem, zadając sobie pytanie „co ja robię tu?”. Cinema City – nigdy więcej, stanowczo odradzam. Ciekaw jestem jak to bolesne przeżycie odbiło się na mojej percepcji filmu?

 Przeczytaj także: Seans z dziećmi w Multikinie – płać i oglądaj reklamy >>>

Reasumując, jeśli liczysz na dobre kino akcji, fajną bajkę, nie możesz opuścić tego filmu. Jeśli szukasz potwierdzenia Twoich niepokojących przemyśleń dotyczących wpływu służb specjalnych na życie kraju – po tym filmie wg mnie owy niepokój może zniknąć. Wiele bardziej przysłużyłby Ci się jakiś dokument – ale ten nigdy nie powstanie…

Jeśli chcesz po prostu dobrze spędzić czas w kinie – omijaj szerokim łukiem Cinema City, lub spóźniaj się na seanse pół godziny.

Ale film jest ok – polecam, warto.

Film „Służby specjalne” – ale o co chodzi? Reviewed by on . [caption id="attachment_1906" align="aligncenter" width="630"] Służby specjalne, fot. plakat.[/caption] Film zawiera tak oczywiste, toporne odniesienie do realn [caption id="attachment_1906" align="aligncenter" width="630"] Służby specjalne, fot. plakat.[/caption] Film zawiera tak oczywiste, toporne odniesienie do realn Rating: 0

Zostaw komentarz

scroll to top